Kilka słów o tym, czy warto zawrzeć ugodę pozasądową z ubezpieczycielem

2025-04-04

Dziś kilka słów na temat ugód pozasądowych, które coraz częściej udaje mi się zawierać z ubezpieczycielami.

W zależności od atmosfery panującej na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, a także od wciąż zmieniającego się orzecznictwa, które na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, nie było w stanie wypracować jednolitej wykładni przepisów prawa, ugody te zawierane są na etapie postępowania likwidacyjnego, albo – dopiero, po przeniesieniu sporu na płaszczyznę postępowania sądowego.

Zanim przystąpimy do ugody zaproponowanej przez ubezpieczyciela, warto jednak zastanowić się nad skutkami prawnymi tego rodzaju porozumienia.

W miażdżącej ilości przypadków, ubezpieczyciel zastrzega bowiem, że odszkodowanie w niższej przecież niż tej, przysługującej nam wysokości, (…) wyczerpuje wszelkie roszczenia względem ubezpieczyciela oraz sprawcy zdarzenia, powstałe z tytułu szkody majątkowej, zarówno obecne jak i mogące powstać w przyszłości”, domagając się, zrzeczenia roszczeń w powyższym zakresie. 

Ugoda pozasądowa jako umowa nazwana, uregulowana w Kodeksie cywilnym

Zaczynając jednak od początku.

Zgodnie z art. 917 Kodeksu cywilnego, przez ugodę, strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego, w celu:

  • uchylenia niepewności co do roszczeń wynikających z łączącego je stosunku prawnego;
  • zapewnienia ich wykonania, albo;
  • uchylenia sporu istniejącego co do tych roszczeń, lub mogącego powstać w przyszłości;

Dokonując wykładni przepisów Kodeksu cywilnego, w zakresie w jakim te traktują o warunkach niezbędnych dla zawarcia ugody, powinniśmy wiedzieć, że:

  • ugodę kończącą spór dotyczący szkody majątkowej w pojeździe, można zawrzeć w formie dowolnej, a więc także przystępując do niej w trakcie zwykłej rozmowy telefonicznej;
  • w niektórych przypadkach, dla skutecznego zawarcia ugody może być wymagana forma szczególna, a więc np. akt notarialny (np. ugoda przenosząca własność nieruchomości);
  • przystąpienie do ugody, co do zasady przerywa bieg terminu przedawnienia. W takim przypadku, termin biegnie na nowo;
  • ugoda nie nadaje się „do wykonania” sama w sobie. Niewykonanie postanowień ugodowych, rodzi jednak odpowiedzialność odszkodowawczą (art. 471 Kodeksu cywilnego);
  • swoim zakresem, ugoda nie musi obejmować wszystkich aspektów związanych ze szkodą komunikacyjną;
  • ugoda może zostać zawarta, tak zarówno w trakcie trwania postępowania likwidacyjnego, jak również, po przeniesieniu sporu na płaszczyznę postępowania sądowego;

Ugoda ustna, zawarta z ubezpieczycielem przez telefon:

W praktyce oznacza to, że do ugody możemy przystąpić nawet w trakcie zwykłej rozmowy telefonicznej prowadzonej z przedstawicielem ubezpieczyciela!

Przed rozpoczęciem rozmowy, przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej najprawdopodobniej poinformuje nas, że „rozmowa jest nagrywana”, a następnie zapyta, czy wyrażamy zgodę na jej zapis.

Zanim wypowiemy „sakramentalne tak”, zastanówmy się najpierw, czy w związku ze szkodą, nie będziemy chcieli zgłosić innych roszczeń, nie związanych z samym odszkodowaniem z tytułu naprawy uszkodzonego pojazdu (np. roszczenie o zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego w okresie naprawy lub roszczenie zwrot wydatków związanych z przechowaniem pojazdu w czasie, w którym ten, oczekiwał na naprawę).

Dalej – działając ze świadomością, że nie musimy od razu zrzekać się wszelkich roszczeń, które powstały i które będą mogły powstać w przyszłości – ograniczmy swoje oświadczenia tylko i wyłącznie do sprawy, z powodu której przedstawiciel ubezpieczyciela nawiązał z nami kontakt (np. tylko roszczenie o odszkodowanie z tytułu naprawy uszkodzonego pojazdu).

Ugoda pisemna, zawarta z ubezpieczycielem przez internet:

Gdy ugoda została nam zaproponowana w formie pisemnej (np. za pośrednictwem poczty e – mail), zastrzeżmy w niej, że ewentualne zrzeczenie się roszczeń, dotyczy tylko i wyłącznie sprawy, która aktualnie jest rozpatrywana przez ubezpieczyciela.

Nie dajmy się także nabrać na twierdzenia, zgodnie z którymi „to jedyna i ostateczna propozycja”, albo „jestem tylko szeregowym pracownikiem i nie mam uprawnień aby zmienić treść zaproponowanej Pani / Panu ugody”!

Ubezpieczyciel zawsze będzie zainteresowany przystąpieniem do ugody, która nawet w minimalnym stopniu pozwoli zmniejszyć wysokość odszkodowania. Właśnie z tego powodu, musimy mieć świadomość, że mamy realny wpływ na warunki zaproponowane w ugodzie. Możemy żądać modyfikowania treści ugody, czy chociażby poprosić o czas, niezbędny do na poddania jej treści analizie prawnika.

Przed przystąpieniem do ugody sprawdźmy także z jakim roszczeniem faktycznie mamy do czynienia. Przeczytajmy dokładnie jej treść, nie śpiesząc się. Zastanówmy się także, na co tak naprawdę wyrażamy zgodę i czy ta, w niedalekiej przyszłości nie odbije nam się przysłowiową „czkawką”.

Kalkulacja naprawy uszkodzonego pojazdu, przygotowana przez niezależnego od ubezpieczyciela rzeczoznawcę majątkowego:

Przed podpisaniem ugody, musimy mieć świadomość, że na pozór niewielkie uszkodzenia zewnętrzne, bardzo często związane są z licznymi, niewidocznymi defektami w pojeździe (np. skrzywione nadwozie lub pourywane zaczepy zderzaków, których nie widać bez jego demontażu).

W takim przypadku, warto skorzystać z dostępnych na rynku usług rzeczoznawców majątkowych, którzy dysponując odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, w sposób prawidłowy oszacują szkodę i odpowiednio ją udokumentują (np. w drodze kosztorysu naprawy).

W tym ostatnim przypadku, bardzo często okazuje się, że ugoda  zaproponowana przez ubezpieczyciela nie pozwala nam przywrócić uszkodzonego pojazdu do stanu sprzed kolizji. Najczęściej dzieje się tak z powodu wynegocjowanego odszkodowania, którego wysokość, uniemożliwia zakup części zamiennych oryginalnych.

W kosztorysach ubezpieczycieli, bardzo często dochodzi także do zaniżenia stawki za jedną godzinę pracy warsztatu blacharsko – lakierniczego (np. stawka na poziomie 80, 00 netto, podczas gdy na rynku, stawka ta kształtuje się na poziomie 160, 00 zł netto). Wreszcie – dla ograniczenia wysokości odszkodowania, ubezpieczyciele stosują także niczym nie uzasadnione rabaty, których sami, nie jesteśmy w stanie uzyskać, w wybranym przez nas zakładzie naprawczym.

O skali ustępstw na jakie wyrażamy zgodę przystępując do ugody, możemy przekonać się jednak dopiero po rzetelnych oględzinach, przeprowadzonych przez osobę działającą w sposób zupełnie niezależny od ubezpieczyciela. Wtedy też, często okazuje się, że zaproponowana kwota odszkodowania umożliwi nam zakup tylko części zamiennych nieoryginalnych (tzw. „chińskich zamienników”) i to tylko w wariancie, w którym skorzystamy z usług warsztatu blacharsko – lakierniczego działającego na zlecenie samego ubezpieczyciela.

W tym ostatnim przypadku nie mamy jednak pewności jakie konkretnie prace naprawcze zostaną przeprowadzone i w jaki sposób, całkowicie oddając swój zadbany przecież samochód w ręce podmiotu, który za wszelką cenę będzie dążył do minimalizacji wydatków.

Podsumowanie:

Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że w negocjacjach z ubezpieczycielami jak zwykle chodzi o szczegóły, o których istnieniu, przeciętny użytkownik pojazdu nie ma zielonego pojęcia.

Dlatego – nie działajmy pod wpływem emocji! Nie dajmy się zaskoczyć propozycją ubezpieczyciela złożoną w trakcie np. robienia przez nas zakupów. Ubezpieczyciel zawsze będzie zainteresowany zawarciem ugody, która pozwoli mu zaoszczędzić kilkunastomiesięcznego sporu sądowego i dodatkowych, zbędnych przecież wydatków. Z kolei my, mamy prawo najpierw sprawdzić czy nie sprzedajemy skóry zbyt łatwo.

W negocjacjach z ubezpieczycielem, tak jak w innych dziedzinach życia zachowajmy więc czujność. Pamiętajmy także, że tak jak w każdej innej dziedzinie, z którą nigdy nie mieliśmy do czynienia, czasami warto dać się wykazać po prostu komuś, kto się na tym zna!

Stan prawny na dzień: 4 kwietnia 2025 r.

r. pr. Grzegorz Rajski

Opinie o mojej pracy:


Dodaj opinie o mojej pracy

Opinie o mojej pracy w Google:

Dodaj opinie o mojej pracy w Google